poniedziałek, 22 maja 2017

Antybiotyki we wczesnej ciąży

[źródło zdjęcia]

 Najnowsze badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Montrealu w Kanadzie zwracają uwagę na możliwą konieczność aktualizacji zaleceń stosowania niektórych antybiotyków w czasie trwania ciąży, szczególnie w jej początkowym okresie. Naukowcy znaleźli bowiem związek pomiędzy stosowaniem niektórych grup leków ze zwiększeniem ryzyka wystąpienia poronienia.

Poronienie, czyli spontaniczna utrata ciąży przed upływem jej 20 tygodnia, dotyczy od 15 do 20% wszystkich ciąż. Poronienia występują częściej w grupie kobiet w wieku 35 lat i starszych. W mniej więcej połowie przypadków powodem są nieprawidłowości genetyczne płodu. Do czynników mających wpływ na zwiększenie ryzyka utraty ciąży zaliczamy między innymi także cukrzycę, zespół policystycznych jajników, otyłość i infekcje.

W przypadku poważnej infekcji o podłożu bakteryjnym, u ciężarnej pojawia się konieczność zastosowania antybiotyku. Autorzy badania podkreślili, że mimo iż taka potrzeba następuje stosunkowo często, badania dotyczące bezpieczeństwa stosowania poszczególnych leków wielokrotnie przynosiły niejednoznaczne wyniki.

Dlatego też przeanalizowali dane z lat 1998 – 2009 dotyczące poronień w grupie ponad 8 tysięcy kobiet w wieku od 15 do 45 lat przyjmujących antybiotyki. Do grupy kontrolnej należały ciężarne nie poddane antybiotykoterapii. Stwierdzili, że stosowanie niektórych antybiotyków istotnie zwiększało ryzyko wystąpienia poronienia. Dotyczyło to makrolidów (z wyłączeniem erytromycyny), chinolonów, tetracyklin, sulfonamidów i metronidazolu. Średni wiek ciąży w momencie poronienia wynosił 14 tygodni. Szkodliwego działania nie stwierdzono natomiast dla nitrofurantoiny, stosowanej w leczeniu zakażeń układu moczowego.

Istnieją antybiotyki, których stosowanie w ciąży uznaje za za bezpieczne. Istnieją również takie, które niosą za sobą ryzyko wystąpienia powikłań. Dlatego też w przypadku jakiejkolwiek infekcji zawsze trzeba stosować się do zaleceń lekarza.
środa, 10 maja 2017

Zapłodnienie in vitro krok po kroku: Morula (Dzień 4)

W poprzednich częściach cyklu opisywaliśmy już:

Dziś przyjrzymy się temu, co dzieje się w kolejnym dniu, czyli powstawaniu stadium zarodka o nazwie moruli.

W poprzednim artykule opis rozwoju zarodkowego zakończyliśmy w 3 dniu, w momencie powstania zarodka zbudowanego z ośmiu komórek, czyli blastomerów.
Podczas kolejnych godzin podziały trwają nadal i prowadzą do powstawania coraz większej liczby blastomerów:



W 4 dniu rozwoju powinien rozpocząć się proces nazywany kompaktacją. Polega on na zlewaniu się błon komórkowych blastomerów. Na skutek tego procesu, granice pomiędzy poszczególnymi komórkami przestają być wyraźnie widoczne:




Efektem kompaktacji jest powstanie moruli, czyli przejściowego stadium zarodka, poprzedzającego powstanie blastocysty. Najlepiej rokują zarodki, które stadium moruli osiągają w czwartym dniu rozwoju. Według kryteriów zalecanych przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Embriologii, zarodki w 4 dniu ocenia się w skali trzystopniowej, w zależności od stopnia kompaktacji blastomerów. Im bardziej zaawansowana kompaktacja, tym lepsza ocena zarodka.


Kompaktacja obejmująca wszystkie blastomery - zarodek M1 ("dobry")


Kompaktacja obejmująca większość blastomerów - zarodek M2 ("średni")


Kompaktacja niepełna lub jej brak - zarodek M3 ("słaby")

Zapraszamy do lektury kolejnej części cyklu, w której opiszemy, jak powstaje blastocysta, czyli zarodek, który jest gotowy do zagnieżdżenia się w macicy.

Zdjęcia: Zięba Clinic
środa, 26 kwietnia 2017

Odkladanie decyzji o zajściu w ciążę a mrożenie komórek jajowych

Zdjęcie: Zięba Clinic

Mrożenie komórek jajowych stało się atrakcyjną możliwością, zabezpieczającą płodność u kobiet, które z różnych powodów odkładają w czasie zajście w ciążę. Jak wiadomo, ilość i jakość komórek jajowych zmniejszają się wraz z wiekiem, tak więc takie postępowanie wydaje się być rozsądne. Z drugiej strony, jak już wspominaliśmy w jednym z poprzednich artykułów, skuteczność procedur rozrodu wspomaganego z wykorzystaniem oocytów rozmrożonych bywa mniejsza niż z użyciem komórek świeżo pobranych.

Mrożenie oocytów od 2012 roku przestało być uznawane za metodę eksperymentalną (według ASRM – American Society for Reproductive Medicine) i popularność tej procedury znacząco wzrosła, przy czym nie upłynęło jeszcze wystarczająco dużo czasu, dla dokładnego określenia jej skuteczności. Większość kobiet, które do tej pory zamroziło swoje komórki jajowe z chęcią odłożenia macierzyństwa na później, jeszcze ich nie wykorzystała. Brakuje więc wystarczającej ilości analiz naukowych dotyczących efektywności tego postępowania. Dodatkowo, procedury stymulacji hormonalnej mającej na celu uzyskanie większej ilości oocytów, ich pobierania oraz w końcu krioprezerwacji są kosztowne. W związku z tym wiele kobiet zadaje sobie (i lekarzom) pytanie, ile komórek jajowych należy zamrozić aby rzeczywiście zapewnić sobie możliwość posiadania dziecka w przyszłości?

Naukowcy z Ośrodka Niepłodności i Chirurgii Reprodukcyjnej w Bostonie opracowali model umożliwiający oszacowanie szans na urodzenie dziecka w zależności od liczby zamrożonych oocytów. Model uwzględnia wiek pacjentki oraz liczbę dzieci, jaką by chciała posiadać w przyszłości. Narzędzie powstało na podstawie analizy danych medycznych ponad 500 płodnych kobiet, które poddały się procedurze zapłodnienia in vitro ze względu na czynnik męski niepłodności. Uwzględniono przeżywalność rozmrożonych komórek jajowych, odsetek ich zapłodnień i powstających prawidłowych zarodków oraz liczbę zarodków potrzebną do uzyskania ciąży zakończonej porodem.

I tak na przykład określili, że 35-letnia kobieta, która zamrozi 10 oocytów ma 69%, 20 – 90%, 30 – 97% szans na sukces. Nie są to oczywiście dane całkowicie powtarzalne, ponieważ wyniki są zależne od wielu czynników, w tym ośrodka w którym przeprowadza się procedurę. Badacze mają jednak zamiar dopracować model, uwzględniając dane większej liczby pacjentek i w niedalekiej przyszłości udostępnić narzędzie publicznie.
czwartek, 20 kwietnia 2017

Profilaktyka zakażeń odmatczynych

[źródło zdjęcia]
Każdego roku w krajach Unii Europejskiej rodzi się ponad 5 milionów dzieci. Mimo istniejących procedur medycznych, mających na celu ochronę płodu i noworodka przed przeniesieniem od matki zakażenia wirusem HIV, zapalenia wątroby typu B, różyczki, czy infekcji bakterią wywołującą kiłę, takie sytuacje niestety ciągle mają miejsce.

Przykładowo, według danych Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), w latach 2010 - 2014 odnotowano 424 przypadki kiły wrodzonej oraz 274 odmatczyne infekcje wirusem HIV.

W przypadku braku interwencji medycznej, ryzyko zakażenia płodu oraz noworodka wirusem HIV przez seropozytywną matkę wynosi 15 do 30%. Występuje ono również podczas karmienia piersią i wynosi wtedy około 10-20%. Działania takie jak odpowiednia terapia antyretrowirusowa w czasie ciąży i porodu, a także rezygnacja z karmienia piersią, są w stanie zredukować narażenie przeniesienia infekcji do poziomu 1-2%.

W przypadku wirusowego zapalenia wątroby typu B, brak profilaktyki i odpowiedniego działania kończy się zakażeniem i rozwinięciem przewlekłej postaci choroby u ponad 90% dzieci. Wykrycie infekcji u matki i zastosowanie szczepionki oraz immunoglobulin u noworodków, ochroni aż 95% z nich.

Dlatego też profilaktyka, a także odpowiednia opieka prenatalna i interwencje okołoporodowe, są niezwykle istotne. W ostatnim czasie ECDC opublikowało raport, w którym zaleca czynności, mające na celu zapobieganie zakażeniom odmatczynym. Obejmują one między innymi:
  • przeprowadzenie badań na obecność wirusa HIV, HBV oraz krętka kiły w pierwszym trymestrze ciąży,
  • powtórzenie testów w trzecim trymestrze ciąży w przypadku pacjentek należących do grupy o zwiększonym ryzyku zakażenia (lub wykonanie ich po raz pierwszy, jeżeli badania nie zostały przeprowadzone w początkowym okresie ciąży),
  • w przypadku pacjentek nadal niezdiagnozowanych, zlecenie badań podczas porodu.
Jeżeli chodzi o wirus różyczki, nie istnieją wystarczająco skuteczne metody walki z nim po stwierdzeniu zakażenia u ciężarnej. Dlatego też niezwykle ważne jest sprawdzenie swojej odporności na Rubellę przez każdą kobietę, planującą powiększenie rodziny. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, należy zabezpieczyć się poddając się szczepieniu.
środa, 12 kwietnia 2017

Dlaczego jakość jajeczek pogarsza się wraz z wiekiem?

zdjęcie: Zięba Clinic

Niepłodność to problem dotyczący znacznej liczby par w Polsce i na świecie. Przyczyny leżą zarówno po stronie kobiet, mężczyzn, jak i obojga partnerów. W przypadku kobiet, jednym z ważniejszych aspektów wpływających na zdolności reprodukcyjne jest wiek. Z upływem lat zmniejsza się rezerwa jajnikowa, a ponadto pogorszeniu ulega jakość uwalnianych podczas owulacji komórek jajowych. Prowadzi to nie tylko do trudności z zajściem w ciążę, ale i do większej liczby poronień czy występowania nieprawidłowości genetycznych u dziecka.

Powodem jest powstawanie jajeczek aneuploidalnych, czyli o nieprawidłowej liczbie chromosomów. Biorąc pod uwagę fakt, że coraz więcej kobiet decyduje się na macierzyństwo po 35 roku życia lub później, naukowcy starają się odkryć przyczyny aneuploidii, a co za tym idzie, potencjalne sposoby by jej zapobiegać.

Liczba chromosomów znajdujących się w dojrzałej komórce jajowej, która zostanie uwolniona podczas jajeczkowania, zależy od przebiegu podziałów komórkowych zachodzących w jajniku. Do tej pory uznawano, że za wzrost błędów w chromosomach jajeczek wraz z upływem lat odpowiedzialne są nieprawidłowości dotyczące kohezyny. Kohezyna jest białkiem odpowiedzialnym za utrzymanie prawidłowej struktury chromosomów.

Najnowsze badania, przeprowadzone przez naukowców z Kanady (University of Montreal Hospital Research Center) nie podważają dotychczas uznawanej teorii dotyczącej kohezyn, ale wskazują na kolejną potencjalną przyczynę nieprawidłowości dotyczących komórek jajowych. Stwierdzono, że winne mogą być także mikrotubule, czyli małe, cylindryczne struktury odpowiedzialne za rozdział chromosomów podczas podziału komórkowego. Z upływem czasu mikrotubule coraz częściej nie układają się w skoordynowany i prawidłowy sposób, ale asymetrycznie. Prowadzi to do nieprawidłowości przy rozdziale chromosomów i powstawania jajeczek o ich nieprawidłowej liczbie.

Naukowcy twierdzą, że u starszych kobiet aż w 50 procentach jajeczek chaotyczne funkcjonowanie mikrotubul prowadzi do nieprawidłowości. Badacze poszukują już możliwych sposobów i terapii, które pozwolą na „odmłodzenie” żeńskich komórek rozrodczych i pomoc kobietom borykającym się z problemami z zajściem w ciążę.