poniedziałek, 5 grudnia 2016

Zalety późnego macierzyństwa

[źródło zdjęcia]
Ostatnie lata charakteryzują się dużym wzrostem liczby mam rodzących dzieci w późniejszym wieku. Często odkładanie decyzji o macierzyństwie wiąże się z czynnikami zawodowymi i ekonomicznymi. Także w Polsce kobiety zachodzą w pierwszą ciążę coraz później. Tendencja ta wiąże się zarówno z zagrożeniami, jak i zaletami. Z jednej strony odwlekanie decyzji o macierzyństwie może utrudniać skuteczne starania o potomka, a także zwiększać ryzyko powikłań podczas ciąży. Z drugiej – starsi rodzice są bardziej dojrzali emocjonalnie i często mają bardziej stabilną sytuację materialną i zawodową.

Jako że coraz więcej kobiet decyduje się na macierzyństwo po 25, a nawet 35 roku życia, prowadzi się dość liczne badania dotyczące tego zjawiska. Opublikowane niedawno wyniki przynoszą dobre wiadomości dla tych pań, które zdecydowały się odłożyć pierwszą ciążę na później.

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego doszli do wniosku, że kobiety, które na pierwsze dziecko decydują się po 25 roku życia, mają większe szanse na dożycie wieku 90 lat. Prawdopodobieństwo osiągnięcia sędziwego wieku zwiększa się jeszcze bardziej w przypadku pań, które nie poprzestaną na wychowywaniu jedynaka lub jedynaczki i mają od dwóch do czwórki dzieci.

Z kolei badacze z Akademii Medycznej w Los Angeles odkryli, że kobiety decydujące się na późniejsze macierzyństwo dłużej cieszą się dobrymi funkcjami poznawczymi. Po przejściu menopauzy zachowują lepszą pamięć werbalną i roboczą, są bardziej skupione i uważne, a także szybciej rozwiązują przedstawione im problemy.

W pierwszym z opisanych przypadków naukowcy nie są przekonani, czy dłuższe życie kobiet później decydujących się na dziecko nie jest po prostu wynikiem wyższego statusu socjalnego i ekonomicznego (lub faktu, że możliwość późnego zajścia w ciążę jest sama w sobie wskaźnikiem dobrego stanu zdrowia). Jeżeli chodzi o zachowanie lepszych funkcji poznawczych, według badaczy uzasadnienie jest bardziej jednoznaczne. Chodzi bowiem o pozytywny wpływ hormonów (estradiolu i progesteronu) na funkcjonowanie i strukturę mózgu.

Jednocześnie jednak autorzy zaznaczają, że ich celem nie jest zachęcanie kobiet do odwlekania decyzji o posiadaniu dzieci, ponieważ jest to obarczone zagrożeniami, które należy wziąć pod uwagę.

czwartek, 24 listopada 2016

Antyoksydanty szansą na poprawę płodności kobiet cierpiących na endometriozę

[źródło zdjęcia]

Endometrioza jest schorzeniem, które dotyka około 10% kobiet. Polega na tworzeniu się skupisk komórek endometrium (czyli błony śluzowej macicy) poza wyściółką jamy macicy (na przykład w jajnikach, pochwie, otrzewnej, pęcherzu moczowym, mięśniowej warstwie macicy).

Pacjentki cierpiące na endometriozę borykają się z objawami takimi jak chroniczne bóle brzucha, nieregularne miesiączki oraz niepłodność. W przypadku endometriozy, w zależności od postaci choroby, przyczyny problemów z zajściem w ciążę mogą obejmować między innymi zahamowanie owulacji, nieprawidłowe dojrzewanie komórek jajowych, zaburzenia czynności jajowodów czy utrudnione zagnieżdżanie zarodka w macicy, a także kłopoty z donoszeniem ciąży.

Zapłodnienie komórki jajowej (oocytu) może nastąpić po jej uwolnieniu z jajnika podczas owulacji. Komórka ta musi być jednak prawidłowo rozwinięta i w pełni dojrzała. Jakość i dojrzałość komórki jajowej zależy między innymi od środowiska, w którym wzrasta, czyli pęcherzyka jajnikowego i obecnego w nim płynu. U kobiet cierpiących na endometriozę jakość komórek jajowych często ulega pogorszeniu, co obniża zarówno szanse na naturalne zajście w ciążę, jak i powodzenie leczenia niepłodności na przykład metodą zapłodnienia pozaustrojowego.

Naukowcy z Uniwersytetu w Southampton przeprowadzili ostatnio badania, które wskazują na jedną z przyczyn opisanej wyżej zależności pomiędzy obniżoną jakością komórek jajowych i endometriozą. Chodzi o obecność dużej ilości wolnych rodników w płynie pęcherzykowym, które uszkadzając DNA uniemożliwiają prawidłowe dojrzewanie oocytów i ich późniejsze zapłodnienie.

Badacze wierzą, że rozwiązaniem może być podawanie kobietom cierpiącym na endometriozę antyoksydantów. Do tej pory wypróbowali działanie dwóch związków: resweratrolu oraz melatoniny, które wydają się skutecznie obniżać ilość wolnych rodników w jajnikowym płynie pęcherzykowym, a dzięki temu chronić oocyty przed ich szkodliwym wpływem i uszkodzeniami DNA.
środa, 16 listopada 2016

Suplementacja witaminy D w ciąży

[źródło zdjęcia]

Działanie witaminy D kojarzone jest głównie z regulacją gospodarki wapniowo-fosforanowej organizmu i korzystnym wpływem na układ kostny oraz mięśniowy. Tymczasem pełni ona szereg innych ważnych funkcji. Ma wpływ na układy nerwowy, mięśniowy, odpornościowy, krążenia oraz rozrodczy. Niedobór witaminy D u kobiety w ciąży może mieć negatywny wpływ zarówno na jej zdrowie, jak i na rozwój płodu.

Najważniejsza dla prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka jest witamina D3 (cholekalcyferol) oraz powstający z niej w wyniku przekształceń metabolicznych w wątrobie hormon aktywny biologicznie – kalcytriol (dihydroksycholekalcyferol).

Witamina D jest syntezowana w skórze pod wpływem promieni słonecznych (UVB). Jej źródłem są również niektóre pokarmy. Źle zbilansowana dieta, a także warunki klimatyczne panujące w Polsce są przyczyną niedoborów witaminy D u wielu osób. U kobiet w ciąży ryzyko wystąpienia niedoboru wzrasta także ze względu na zwiększone zapotrzebowanie. Dlatego też ciężarnym naczęściej zaleca się przyjmowanie suplementów diety, zawierających witaminę D.

Naukowcy z Uniwersytetu w Southampton przeprowadzili interesujące badania dotyczące suplementacji witaminy D u kobiet w ciąży. Zebrane wyniki, opublikowane ostatnio w czasopiśmie Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism wskazują na to, że dawkowanie suplementów witaminy D nie powinno być jednakowe u wszystkich pacjentek. Analiza dowiodła, że pomimo przyjmowania tej samej dawki preparatu, nie u wszystkich pań jego działanie było tak samo efektywne. Okazuje się, że aby odpowiednio dobrać zalecaną dzienną dawkę, należy wziąć pod uwagę kilka czynników:
  • wyjściowy poziom witaminy D we krwi, oznaczony we wczesnej ciąży;
  • przyrost wagi ciała – u kobiet, które podczas ciąży przybierały na wadze mniej niż inne uczestniczki badania, stwierdzono wyższy poziom witaminy D we krwi;
  • termin porodu – kobiety, które mają rodzić w okresie zimowym, powinny otrzymywać większe dawki suplementów niż panie, których termin porodu przypada na miesiące letnie.
czwartek, 10 listopada 2016

Leczenie niepłodności a stres

[źródło zdjęcia]

 Wielokrotnie wspominaliśmy już o niekorzystnym wpływie stresu na płodność. Jest on także dość istotnym czynnikiem obniżającym szanse na skuteczne leczenie problemów z zajściem w ciążę.

Zapłodnienie pozaustrojowe jest uznawane za najskuteczniejszą metodę leczenia niepłodności. Mimo to szansa na zajście w ciążę utrzymuje się na poziomie nie wyższym niż 30 – 40%. Każdy sposób, aby zwiększyć możliwość powodzenia terapii jest więc istotny i warto go wziąć pod uwagę. W ostatnim czasie brytyjscy naukowcy z Uniwersytetu Nottingham opracowali metodę, która pozwala ocenić ryzyko obniżenia skuteczności zapłodnienia in vitro na skutek stresu.

Badanie opiera się na analizie poziomu kortyzolu (zwanego hormonem stresu) we włosach. Jest to pomiar dotyczący okresu od 3 do 6 miesięcy poprzedzających analizę, dzięki czemu pozwala na bardziej miarodajną ocenę funkcjonowania układu hormonalnego pacjentki, niż oznaczenie poziomu kortyzolu na przykład we krwi, ślinie czy w moczu.

Okazuje się, że podwyższony poziom kortyzolu we włosach w przypadku badanych pacjentek wiązał się z niemal trzykrotnie mniejszą szansą na zajście w ciążę w procedurze zapłodnienia pozaustrojowego. Te wyniki pokazują, że długotrwałe podniesienie poziomu hormonu stresu w organizmie może odgrywać bardzo ważna rolę w skuteczności leczenia niepłodności.

Jeżeli wyniki opublikowane przez badaczy się potwierdzą, możliwe że test wprowadzi się do rutynowej diagnostyki wykonywanej przed przystąpieniem do leczenia, co może przyczynić się do poprawy skuteczności metody zapłodnienia in vitro, szczególnie w kwestii psychologicznego aspektu niepłodności.
środa, 26 października 2016

Resweratrol a objawy zespołu policystycznych jajników

[źródło zdjęcia]

Zespół policystycznych jajników (PCOS – polycystic ovarian syndrome) jest najczęściej występującym zaburzeniem dotyczącym nieprawidłowości hormonalnych u kobiet w wieku rozrodczym (pojawia się u 5-10% z nich). Często wiąże się z nieregularnymi miesiączkami i zaburzeniami owulacji.
Kobiety cierpiące na PCOS zmagają się między innymi z nadmiernym wydzielaniem insuliny oraz androgenów, co prowadzi do wystąpienia szeregu objawów takich jak niepłodność, zwiększenie masy ciała, trądzik, nadmierne owłosienie, insulinooporność, cukrzyca.

Leczenie jest najczęściej farmakologiczne, ale istnieje też wiele innych, naturalnych sposobów, pomagających w zwalczaniu poszczególnych dolegliwości. Według najnowszych doniesień, pomocny może być także resweratrol.
Resweratrol to związek należący do polifenoli o działaniu antyoksydacyjnym, występujący w niektórych roślinach. Jest zaliczany do fitoaleksyn, które u roślin mają charakter ochronny i są wydzielane pod wpływem stresu, urazów, infekcji i innych czynników wywołujących reakcje przeciwzapalne. Bogate w resweratrol są na przykład czerwone winogrona, czerwone wino, maliny i orzeszki ziemne.
Udowodniono już, że resweratrol obniża ryzyko wystąpienia chorób serca oraz niektórych nowotworów. W ostatnim czasie naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu uzupełnili listę dobroczynnego działania tego związku o pomoc w walce z objawami PCOS. Na podstawie badań przeprowadzonych u 30 kobiet cierpiących na zespół policystycznych jajników stwierdzono, że 1500 mg resweratrolu dziennie, przyjmowanego przez 3 miesiące, znacząco obniżyło poziom testosteronu oraz DHEAS (prekursorów testosteronu) w surowicy krwi badanych kobiet. Co więcej okazało się, że resweratrol obniżył ryzyko wystąpienia cukrzycy poprzez poprawę odpowiedzi organizmu na działanie insuliny oraz obniżenie jej stężenia we krwi.