środa, 18 stycznia 2017

FAS, czyli dlaczego nie wolno pić alkoholu w ciąży

[źródło zdjęcia]



















Szacuje się, że średnio niemal 10% ciężarnych kobiet spożywa alkohol. Odsetek ten jest różny w zależności od regionu, w niektórych krajach przekraczając nawet 45%. Najwyższe spożycie alkoholu przez ciężarne występuje w Rosji, Wielkiej Brytanii, Danii, Białorusi i Irlandii.

Na alkoholowy zespół płodowy (FAS – fetal alcohol syndrome), czyli najcięższą postać ze spektrum poalkoholowych uszkodzeń płodu (FASD – fetal alcohol spectrum disorder) cierpi około 15 na każde 10 000 osób, a każdego roku na świecie rodzi się około kolejnych 119 tysięcy dzieci dotkniętych tym zespołem. W Europie występuje on niemal trzykrotnie częściej niż w pozostałych rejonach świata. Najrzadziej jest stwierdzany w regionach wschodniej części Morza Śródziemnego i Azji Południowo-Wschodniej.

FAS, będący skutkiem działania alkoholu na płód w okresie prenatalnym, jest zespołem zaburzeń zarówno fizycznych, jak i umysłowych. Rozwój płodu polega na szeregu skomplikowanych podziałów komórkowych, rozpoczynających się od powstania dwukomórkowego zarodka, z którego ma się rozwinąć cały, złożony organizm i wyspecjalizowane układy. Cząsteczki alkoholu przenikające przez łożysko powodują, że część z komórek umiera, inne przemieszczają się w nieodpowiednie miejsca, tworzą nieprawidłowe połączenia. Dzieci z FAS rodzą się za małe, mają charakterystyczne rysy twarzy, cierpią na wady serca, nerek, przewodu moczowego, układu kostnego, mięśni i stawów, zaburzenia metabolizmu i inne. Ponadto, ze względu na fakt, że alkohol jest szczególnie toksyczny dla układu nerwowego, występują: upośledzenie umysłowe, dysfunkcje emocjonalne, kłopoty z koncentracją, pamięcią, koordynacją, percepcją, zaburzenia słuchu, wzroku i mowy.

Nie każda ciężarna spożywająca alkohol urodzi dziecko chore na FAS. Stopień i rodzaj uszkodzeń płodu zależy od ilości spożywanego alkoholu, częstotliwości picia, trymestru ciąży, a także czynników dodatkowych (odżywianie się, stres, palenie tytoniu, stosowanie innych używek, predyspozycje genetyczne). Nie ma „bezpiecznej” dawki alkoholu w ciąży. Alkohol ma działanie silnie teratogenne i może uszkodzić praktycznie wszystkie organy rozwijającego się płodu. Jedynym sposobem na uniknięcie powstania uszkodzeń i wad jest całkowita abstynencja.
czwartek, 12 stycznia 2017

Wiek urodzenia pierwszego dziecka zapisany w genach?

[źródło zdjęcia]
Dotychczas panowało przekonanie, że wiek, w którym decydujemy się na posiadanie potomstwa zależy głównie od osobistych wyborów i decyzji oraz okoliczności, które im towarzyszą, w tym czynników socjalnych. Niedawno opublikowane wyniki badania, nad którym pracował zespół ponad 250 biologów, socjologów i genetyków z całego świata pod nadzorem i kierownictwem naukowców z Oxfordu wskazują na to, że decyzje dotyczące momentu powiększenia rodziny możemy mieć zaprogramowane w genach.

Po raz pierwszy udało się stwierdzić, gdzie znajdują się rejony DNA związane z zachowaniami rozrodczymi. Chodzi o specyficzne regiony silnie związane z wiekiem, w którym decydujemy się na pierwsze dziecko, a także z liczbą posiadanych ostatecznie potomków. Okazuje się że to, co mamy zapisane w genach stanowi biologiczną podstawę naszych zachowań reprodukcyjnych.

Kobiety, które mają zapisane w genach odkładanie macierzyństwa na później, mają tam też informacje mające wpływ na późniejsze rozpoczęcie miesiączkowania i późniejsze pojawienie się pierwszych objawów menopauzy. Podobnie jest u panów, na przykład w kwestii wieku, w którym przechodzą mutację.

W czasach, kiedy coraz więcej par odkłada decyzję o dziecku na później w związku z sytuacją ekonomiczną i socjalną,  jest to cenna informacja. Opracowanie odpowiednich testów DNA pomogłoby w podejmowaniu świadomej decyzji dotyczącej planowania rodziny. Lekarzom natomiast dostarczyłoby więcej narzędzi diagnostycznych przy odpowiadaniu na często zadawane przez pacjentów pytanie, czy mogą jeszcze poczekać ze staraniami o dziecko, czy będzie to groziło wystąpieniem problemów z zajściem w ciążę.

Geny te nie determinują oczywiście całkowicie ani naszych zachowań, na które ma wpływ szereg różnych innych czynników, ani zdolności reprodukcyjnych. Ale według badaczy mają na nie dość istotny wpływ. Chodzi o 12 regionów DNA, obejmujących 24 geny, z których części jeszcze nie przebadano, ale część powiązano już wcześniej z problemami z zajściem w ciążę. Według autorów badania ich lepsze poznanie może dostarczyć nowych narzędzi użytecznych w walce z niepłodnością.
środa, 28 grudnia 2016

Mikroflora macicy a szansa na zajście w ciążę

[źródło obrazka]
„Mikrobiom” to ostatnio często pojawiające się pojęcie. Oznacza ono zespół mikroorganizmów bytujących w danym siedlisku. Coraz częściej szczegółowo bada się mikrobiom występujący w różnych miejscach ludzkiego organizmu. Okazuje się bowiem, że drobnoustroje, które zasiedlają nasze ciało, mają ogromny wpływ na nasze zdrowie, samopoczucie i funkcjonowanie.

Do niedawna sądzono, że jama macicy nie posiada mikrobiomu, że jest sterylna. Najnowsze badania dowiodły jednak, że endometrium, czyli błona śluzowa wyścielająca jamę macicy, także ma swój mikrobiom, którego skład jest odmienny od flory bakteryjnej zasiedlającej pochwę. Co więcej, skład tego mikrobiomu wydaje się mieć znaczący wpływ na proces implantacji, czyli zagnieżdżania się zarodka w endometrium.

Skuteczność leczenia niepłodności metodą zapłodnienia in vitro zależy w dużej mierze od tego, kiedy zostanie przeprowadzony transfer zarodka, czyli jego podanie do jamy macicy. Konieczne jest aby zabieg miał miejsce podczas tak zwanego okienka implantacyjnego, czyli momentu, w którym endometrium jest receptywne i umożliwi zagnieżdżenie się embrionu. Do tej pory badania receptywności endometrium i występowania okienka implantacyjnego opierały się na analizie histologicznej oraz badaniach ekspresji genów błony śluzowej macicy. Zrócenie uwagi na konieczność analizy mikrobiomu daje szansę na znaczne poszerzenie aktualnej wiedzy i lepsze zrozumienie mechanizmów odpowiedzialnych za sukces, czyli uzyskanie ciąży.

Dotychczas przeprowadzono analizy dotyczące składu mikrobiomu u kobiet płodnych oraz leczących się z powodu niepłodności. Analizowano mikroflorę zasiedlającą płyn pobierany z pochwy oraz jamy macicy, zarówno w receptywnej, jak i niereceptywnej fazie cyklu miesiączkowego. Okazało, że zmiany hormonalne występujące podczas różnych faz cyklu miesiączkowego wydają się nie mieć wpływu na mikrobiom macicy. Stwierdzono jednak, że kobiety, których mikrobiom macicy jest zdominowany przez bakterie z rodzaju Lactobacillus, mają większe szanse na zajście w ciążę oraz na jej prawidłowy przebieg niż panie, u których stwierdzono przewagę innych bakterii niż Lactobacillus. 

W związku z nowymi odkryciami, opracowanie rutynowej diagnostyki dotyczącej mikroflory obecnej w macicy oraz sposobu leczenia ewentualnych nieprawidłowości (na przykład poprzez podawanie odpowiednich probiotyków), jest zapewne kwestią czasu i może stanowić znaczne usprawnienie metod walki z niepłodnością.
czwartek, 15 grudnia 2016

Ruch to zdrowie. Służy także plemnikom

[źródło obrazka]
Obniżona jakość nasienia to częsta przyczyna niepłodności i konieczności zgłoszenia się par chcących powiększyć rodzinę do specjalistów. Czasami okazuje się, że niezbędne jest skorzystanie z zaawansowanych technik wspomaganego rozrodu, takich jak zapłodnienie in vitro. W wielu przypadkach jednak pomocne może okazać się leczenie wspomagające, które może przyczynić się do poprawy parametrów nasienia.

Decyzja o wyborze leczenia niepłodności męskiej musi być oczywiście poprzedzona dokładną diagnostyką przyczyn stwierdzonych nieprawidłowości. Uwagę należy zwrócić także na prowadzony tryb życia. Wprowadzenie zdrowej diety i rezygnacja z używek mogą przynieść dobre efekty. W niektórych przypadkach, zwłaszcza panów prowadzących siedzący tryb życia, skuteczną metodą na poprawienie jakości nasienia może okazać się także ruch.

Badanie przeprowadzone niedawno przez naukowców z Iranu obejmowało 261 zdrowych, nie ćwiczących regularnie mężczyzn w wieku 25 do 40 lat. Panów przydzielono do czterech grup badawczych, którym zalecono różne stopnie aktywności fizycznej na okres 6 miesięcy:
  • MICT (moderate-intensity continuous training) – bieganie na bieżni 3 – 4 razy w tygodniu przez 25-30 minut;
  • HICT (high-intensity continuous training) - bieganie na bieżni 3 – 4 razy w tygodniu przez 50-60 minut;
  • HIIT (high-intensity interval training) – 10 do 15 powtórzeń 1-minutowych sprintów na bieżni na zmianę z 1 minutą odpoczynku;
  • grupę kontrolną – nie ćwiczącą.
Nasienie było badane przed, podczas i po zakończeniu eksperymentu. Oceniano koncentrację, ruchliwość i morfologię (budowę) plemników, a także poziom markerów zapalnych i ich reakcje na stres oksydacyjny.

We wszystkich grupach, poza kontrolną, stwierdzono poprawę parametrów nasienia. Najbardziej widoczna była u mężczyzn z grupy MICT i dotyczyła objętości ejakulatu oraz ruchliwości, ilości i budowy plemników. Powodem był najprawdopodobniej między innymi spadek czynników zapalnych i stresu oksydacyjnego (wolnych rodników) w jądrach. Dla podtrzymania pozytywnego efektu konieczna jest jednak wytrwałość i systematyczność. Stwierdzono, że ilość i budowa plemników wracają do stanu wyjściowego już po 1 tygodniu od rezygnacji z ćwiczeń. Poprawa ruchliwości utrzymuje się trochę dłużej, bo przez około miesiąc od zaprzestania regularnej aktywności fizycznej. Należy również pamiętać, że wyczynowa, bardzo wyczerpująca aktywność fizyczna może mieć negatywny wpływ na nasienie.