środa, 3 października 2018

Ibuprofen w ciąży

[źródło zdjęcia]
Niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ) obejmują dość dużą grupę substancji stosowanych przez nas praktycznie na co dzień. Do najbardziej popularnych należy ibuprofen, dostępny w aptekach bez recepty pod postacią wielu różnych preparatów. Ma działanie przeciwbólowe, przeciwgorączkowe i przeciwzapalne, jest też dobrze tolerowany, w związku z czym - często i chętnie stosowany.

Wiadomo, że kobiety ciężarne mogą stosować leki tylko w razie konieczności i zazwyczaj po wcześniejszej konsultacji z lekarzem. Często jednak przyjmują szeroko dostępne, uznawane powszechnie za nieszkodliwe preparaty, w tym właśnie NLPZ. Tymczasem nawet pozornie bezpieczne leki mogą być zagrożeniem dla rozwijającego się płodu. Ryzyko zażywania ibuprofenu zostało zakwalifikowane przez FDA (Agencję Żywności i Leków – Food and Drug Administration) do dwóch grup, w zależności od trymestru ciąży:
  • grupy B (pierwszy i drugi trymestr), czyli grupy substancji w przypadku których nie wykazano szkodliwego działania na płód oraz 
  • grupy D (trzeci trymestr), czyli preparatów o udowodnionym szkodliwym wpływie na rozwijające się dziecko. Ryzyko zażywania ibuprofenu w trzecim trymestrze ciąży obejmuje szereg zagrożeń zarówno dla płodu (na przykład zaburzenia czynności nerek i układu krążenia, skaza krwotoczna), jak i dla matki (opóźnienie lub wydłużenie akcji porodowej, zwiększenie krwawienia).
Pomimo rzekomego bezpieczeństwa w dwóch pierwszych trymestrach, ukazało się już kilka prac naukowych, które wskazują na to, że we wczesnym etapie ciąży stosowanie NLPZ, w tym ibuprofenu, zwiększa ryzyko poronienia. Co więcej, niedawno badacze zaprezentowali wyniki mówiące o tym, że stosowanie środków uśmierzających ból na bazie ibuprofenu przez kobiety w pierwszych 24 tygodniach ciąży może powodować obniżenie rezerwy jajnikowej ich nienarodzonych córek.

Naukowcy odkryli, że narażenie na ibuprofen przez pierwsze 3 miesiące rozwoju płodowego skutkuje obniżeniem liczby komórek macierzystych odpowiedzialnych potem za wytworzenie komórek jajowych płodu. Małe dziewczynki rodzą się z określoną liczbą pęcherzyków jajnikowych i to definiuje ich późniejszą płodność. W przypadku, gdy rozwinie się mała liczba pęcherzyków, skutki widoczne będą w dorosłym życiu. Może to bowiem powodować niepłodność oraz wcześniejszą menopauzę.

Ibuprofen przechodzi przez łożysko, a jego stężenie we krwi płodu jest porównywalne do stężenia we krwi matki. Wydaje się, że jednorazowe zastosowanie ibuprofenu nie stanowi większego zagrożenia i liczba komórek macierzystych może się odbudować, dając prawidłową liczbę pęcherzyków jajnikowych. Naukowcy stwierdzili natomiast, że 2 – 7 dni stosowania ibuprofenu może już znacząco obniżyć ilość komórek macierzystych biorących udział w tworzeniu pęcherzyków jajnikowych, prowadząc do nieodwracalnych uszkodzeń jajnika płodu.

Pomimo, że w pierwszych 3 miesiącach ciąży nie zaleca się stosowania środków uśmierzających ból, około 30% kobiet ciężarnych przyznaje się do stosowania ibuprofenu w czasie wczesnej ciąży. W związku z wynikami badań, które jasno wskazują na negatywne działanie ibuprofenu w ciąży, należy ograniczyć stosowanie tego leku do minimum.

Są sytuacje, w których potencjalne korzyści wynikające z zastosowania danego leku u ciężarnej przewyższają istniejące ryzyko. Jeżeli nie ma możliwości uniknięcia przyjęcia ibuprofenu lub zastąpienia go innym preparatem przeciwzapalnym który zaleci lekarz, należy pamiętać aby stosować możliwie najmniejszą dawkę leku przez najkrótszy czas.
wtorek, 25 września 2018

Dlaczego warto jeść orzechy?

[źródło zdjęcia]

Na przestrzeni ostatnich lat odnotowano narastającą tendencję do pogarszania się jakości nasienia wśród mężczyzn. Na parametry spermy może mieć wpływ wiele czynników: zanieczyszczenie środowiska, stres, tryb życia, stosowanie używek, dieta. Na część z nich niestety nie mamy wpływu, lecz dietę i styl życia można przy odrobinie wysiłku i zaangażowania zmienić. Zespół naukowców z Hiszpanii skupił się na wpływie spożywania orzechów na jakość nasienia. Poproszono grupę 119 zdrowych mężczyzn w wieku 18-35 lat o regularne spożywanie różnego rodzaju orzechów przez okres 14 tygodni. W czasie badnia panowie nie musieli zmieniać swoich nawyków żywieniowch, a jedynie uzupełnić codzienną dietę o 60 gramów mieszanki orzechów laskowych, migdałów i orzechów włoskich.

Grupa panów jedzących orzechy charakteryzowała się znaczną poprawą jakość nasienia, zarówno ilości plemników jak i ich żywotności, ruchliwości i morfologii. Rezultaty były podobne do tych, jakie uzyskano w grupie mężczyzn stosujących specjalną dietę, wzbogaconą w kwasy omega-3 antyoksydanty (witamina C, E, selen i cynk) i folian.

W porównaniu do panów, którzy nie wprowadzili orzechów do swojej codziennej diety, badani mieli o 16% zwiększoną liczebność, o 4% lepszą żywotność, 6% lepszą ruchliwość i co najmniej o 1% lepszą morfologię plemników. Co ciekawe orzechowa dieta korzystnie wpłynęła nie tylko na podstawowe parametry nasienia, ale poprawie uległy również badane parametry molekularne takie jak integralność plemnikowego DNA.

Wyniki badań mogą sugerować, że orzechy mogą działać na poprawę jakości nasienia. Badanie przeprowadzane było jednak na grupie zdrowych mężczyzn, u których nie stwierdzono parametrów nasienia poniżej norm wyznaczonych przez WHO. Nie wiadomo wiec, jaki wpływ będzie miała orzechowa dieta na na mężczyzn, u których parametry nasienia są nieprawidłowe. Biorąc jednak pod uwagę liczne korzyści dla zdrowia wynikające z jedzenia orzechów, na pewno warto wprowadzić je do swojej codziennej diety.
czwartek, 6 września 2018

Transfer czy kriotransfer?

Chociaż pierwsze dziecko narodzone dzięki metodzie zapłodnienia pozaustrojowego świętowało niedawno swoje czterdzieste urodziny, jest to metoda leczenia którą wciąż uważa się za młodą i bardzo rozwojową, a dyskusje specjalistów na temat metod poprawy jej skuteczności nieustannie się toczą.

W poprzednich wpisach opisywaliśmy już zabiegi transferu i kriotransferu zarodków, będące jednym z etapów procedury zapłodnienia in vitro. Jak wspominaliśmy, czasami istnieją przesłanki medyczne, które jednoznacznie wskazują na konieczność rezygnacji z transferu i przeprowadzenie kriotransferu w późniejszym terminie. Coraz częściej pojawiały się też doniesienia, że stosowanie podejścia „freeze all” (zamrożenie wszystkich uzyskanych zarodków) może być bardziej korzystne niż wykonywanie transferu świeżego nawet u pacjentek, u których lekarz nie widzi przeciwwskazań. Specjaliści nie są jednak w tej kwestii jednogłośni, bowiem część z nich uważa, że jeżeli jest to możliwe, transferu nie należy odraczać, a przeprowadzić go jak najszybciej.

Jak jest naprawdę? Według opublikowanych ostatnio wyników badań prawda leży pośrodku i nie ma jednego uniwersalnego schematu czy podejścia, którego należy bezwzględnie przestrzegać. Najważniejsze i najlepsze jest indywidualne podejście do sytuacji każdej niepłodnej pary. Istnieje wiele czynników, które lekarz musi przeanalizować przed podjęciem decyzji, a według najnowszych badań (Duke University Medical Center, Acharya i współautorzy) warto wziąć pod uwagę między innymi przebieg stymulacji hormonalnej pacjentki, a dokładniej liczbę oocytów, jaką dzięki stymulacji udało się uzyskać podczas punkcji jajników.

Analiza danych dotyczących niemal 83 tysięcy pacjentek poddanych leczeniu metodą zapłodnienia in vitro wykazała, że rezygnacja ze świeżego transferu może być korzystna w przypadku kobiet, u których pobrano 15 lub więcej oocytów. Odsetek żywych urodzeń dla transferów i kriotransferów wynosił w tej grupie odpowiednio 48% i 52%, tak więc był trochę wyższy w przypadku pań, u których transfer odroczono. Jednakże w przypadku pacjentek, które słabiej odpowiadały na stymulację i podczas punkcji uzyskiwano 14 oocytów lub mniej, transfer świeży dawał lepsze rezultaty niż jego odroczenie, zarówno jeśli chodzi o odsetek uzyskanych ciąż, jak i żywych urodzeń. Według naukowców w takim przypadku, jeżeli nie ma konkretnych wskazań do rezygnacji ze świeżego transferu (na przykład zespół hiperstymulacji, nieprawidłowe wyniki badań krwi czy niedostateczne przygotowanie endomentrium), nie należy tego robić, chociażby ze względu na ryzyko zwiększenia stresu u pacjentki, która na kriotransfer musiałaby czekać co najmniej miesiąc lub dwa i często po raz kolejny przyjmować leki hormonalne.
piątek, 31 sierpnia 2018

Czy wybór bielizny może mieć wpływ na jakość nasienia?


Już od lat 20. XX w. podkreślano, że zbyt wysoka temperatura jąder zaburza ich pracę. Za najbardziej optymalną dla spermatogenezy uznaje się temperaturę 32-33 st C. Utrzymanie temperatury jąder niższej o 3-4 st C niż ciepłota ciała może być jednak problematyczne, gdyż wpływa na nią wiele czynników zewnętrznych m.in. temperatura otoczenia, pozycja ciała, czy dobór ubioru. Do tej pory większość przeprowadzonych badań skupiała się na wpływie temperatury na ruchliwość i żywotność plemników. Najnowsze badania przeprowadzone przez zespół naukowców z Harvard T H Chan School of Public Health w Bostonie są bardziej szczegółowe. Badacze skupili się głównie na wpływie doboru bielizny na jakość nasienia, ale uwzględniono też zmienne, takie jak BMI, stosowanie używek oraz upodobanie do ciepłych kąpieli lub sauny. Badanie objęło 656 mężczyzn, u których parametry nasienia mieściły się w normach wyznaczonych przez WHO. Badanych podzielono na dwie grupy: panów preferujących obcisłą bieliznę i tych, którzy najczęściej wybierają bokserki, a następnie porównano parametry ich nasienia, takie jak koncentracja, morfologia i integralność chromatyny plemnikowej.

Okazało się, że obie grupy znacząco się różnią pod względem jakości nasienia. Stwierdzono, że mężczyźni, którzy wybierają luźną bieliznę, mają o 25% więcej plemników w mililitrze nasienia (średnio 64 mln/ml) i o 17% więcej plemników na ejakulat (średnio 168 mln/ejakulat) niż panowie preferujący bieliznę obcisłą (średnio 51.9 mln/ml i 138 mln/ejakulat). Nieprzylegająca bielizna sprzyjała również większej ruchliwości plemników (o 33% więcej ruchliwych plemników niż w drugiej grupie). Nie stwierdzono różnic w morfologii plemników ani związku preferowanej bielizny z integralnością chromatyny.
Co więcej, okazało się, że panowie wybierający obcisłą bieliznę mają średnio o 14% wyższy poziom FSH (follicle-stimulating hormone) we krwi. Jest to hormon przysadki, który napędza produkcję plemników w jądrach. Jego zwiększone stężenie jest znakiem, że organizm stara się osiągnąć wyższy poziom produkcji plemników i zrekompensować spadek wywołany przegrzaniem. Dzieje się tak, gdyż ciasna bielizna wpływając na temperaturę jąder może być przyczyną upośledzenia funkcji komórek Sertoliego, które odpowiedzialne są za wytwarzanie plemników.

Wnioski są proste. Panowie, którzy chcą poprawić swoją płodność powinni zamienić obcisłe slipki na luźniejszą bieliznę. Oczywiście nie bez znaczenia jest także dobór pozostałych części garderoby oraz tkanin z jakich są wykonane. Panowie powinni również unikać długotrwałego pozostawania w pozycji siedzącej.

środa, 22 sierpnia 2018

Komplikacje w ciązy zależą od płci rozwijającego się dziecka

[źródło zdjęcia]

Chłopczyk czy dziewczynka? To pytanie nurtujące wielu przyszłych rodziców, którzy chętnie planują wystrój pokoju dziecięcego czy zakup ubranek i zabawek. Podobno istnieje wiele wskazówek widocznych u ciężarnej, mających świadczyć o płci rozwijającego się dziecka jeszcze zanim można ją określić w badaniu USG. Różnice dla przyszłej mamy rzeczywiście istnieją, choć nie są widoczne gołym okiem. W ostatnim czasie dowiedli tego naukowcy z Uniwersytetu Cambridge.

Od płci płodu zależy między innymi stężenie różnych metabolitów krążących we krwi matki. Może to tłumaczyć zwiększone prawdopodobieństwo występowania niektórych komplikacji w ciąży w zależności od tego, czy będzie to chłopiec czy dziewczynka.

Badacze zainteresowani takimi powiązaniami przeprowadzili badania krwi i próbek pobranych z łożysk ponad 4 tysięcy kobiet. Okazało się, że w zależności od płci płodu, łożyska znacząco różnią się od siebie. Dotyczy to między innymi ekspresji genów odpowiedzialnych za kontrolę poziomu sperminy, która jest związkiem organicznym zaangażowanym w metabolizm we wszystkich komórkach organizmu oraz pełni znaczącą rolę w ochronie struktury DNA.

W przypadku ciąż, w których rozwijały się dziewczynki we krwi przyszłych mam stwierdzono zdecydowanie wyższe stężenie sperminy niż u kobiet noszących chłopców. Badacze stwierdzili, że to właśnie ta różnica leży u podstaw zwiększonego ryzyka wystąpienia ostrego stanu przedrzucawkowego gdy na świat ma przyjść dziewczynka i większego prawdopodobieństwa ograniczenia wzrostu płodu gdy jest to chłopiec. Nie jest to zapewne jedyna różnica dotycząca stężeń różnych metabolitów krążących we krwi ciężarnej. Pogłębienie wiedzy na ten temat może znacząco przyczynić się do bardziej efektywnych sposobów zapobiegania różnych komplikacji u kobiet w ciąży.